hotele zakopane |hale |Firmowe żarówki Narva
„Wynaturzona, niszcząca siła lęku przed utratą, rozpaczliwa niewola małych fortun, które tworzą wyobrażenie o wolności, nie dając szans jej realizacji. To jest inny dramat. Inny niż mieszczanina czy drobnomieszczanina, z ich „nadbudową" utwierdzającą ich pojęcia o żyoiu. Tu „nadbudowa" przekracza „bazę", stanowi kompleksowe marzenie o wolności; pojęcia są tu w kolizji z posiadaniem, które nie daje władzy nad życiem, ponieważ jest za małe. Z tego nieprzystawania powstaje sfera tęsknot i obsesji prawdziwa wartość życia jest poza pieniądzem, ale poza pieniądzem jest również niebezpieczeństwo życia.
Do wątku Abe—Bea on dręczony przez zmory
. rodzinne, truty od dzieciństwa obawą deklasacji, racjonalista z samobójczą myślą wbitą w głowę — ona wychowana w domu, który już przeżył ruinę i zachował „imponderabilia" (pierścionek po babce zastawiany w lombardzie przed pójściem do teatru) — socjologicznie wyzwolona. W ciągu lat ich związku te dwie genealogie oddziałują na siebie, zderzają się i współtworzą trzecią wartość — z jego niewoli i jej wolności. Poprzez konflikty budują sobie antagonistyczne współistnienie; jego system obronny (praca, gwarancje życiowe, chłód wobec ludzi, obowiązki) ciągle burzony przez jej poczucie niesprawdzalnego sensu, trochę metafizyczne, nie na „tutaj i teraz". Trwanie, ewolucja tego związku na zasadzie korygujących się przeciwieństw. Socjologia przetwarza się w spór ontologiczny chodzi już o teorię bytu, o to, czy rzeczywistość jest rozumna, czy rozum nierzeczywisty. U podstaw — dramat dwóch wewnętrznych konieczności. To by wyrażało mój pogląd, że warunkiem uznania człowieka przez człowieka jest wyjście poza własną konieczność wewnętrzną, zobaczenie w nim kogoś innego niż „ja", przyjęcie tej inności. Fakty, sytuacje zawsze są wtórne; pierwsze jest zawsze wewnątrz to, czego ja chcę i nie chcę, to, czego on chce i nie chce. Humanistyczny postęp polegałby na wysiłku świadomości na „mnie" zdolnym do uświadomienia sobie „jego" — z tym wszystkim, co nie jest „mną", co „mnie" jest obce i przeciwne. Cały przebieg można by sprowadzić do aktu psychoanalizy. Poznaję „siebie", aby móc odróżnić się od „niego", ustalić cudzą odmienność. Poprzez oznaczenie własnej tożsamości zarysowuję wspólną dzielącą nas granicę i tym samym określam jego tożsamość. Chodzi tylko o to, by moje „chcieć i nie chcieć" powiększyć, dosunąć o jedno drgnienie; w tym psychologicznym zapulsowaniu będzie już drugi człowiek i odtąd jest się jak gdyby sobą i nim jednocześnie. Uczucie znane ze snu, nocą dokonujemy owego aktu uznania, który jest zbyt trudny za dnia, i może to właśnie świadczy o intensywności pragnienia“(9)
Sok Noni |hotele spa w górach |Wakacje
„Wynaturzona, niszcząca siła lęku przed utratą, rozpaczliwa niewola małych fortun, które tworzą wyobrażenie o wolności, nie dając szans jej realizacji. To jest inny dramat. Inny niż mieszczanina czy drobnomieszczanina, z ich „nadbudową" utwierdzającą ich pojęcia o żyoiu. Tu „nadbudowa" przekracza „bazę", stanowi kompleksowe marzenie o wolności; pojęcia są tu w kolizji z posiadaniem, które nie daje władzy nad życiem, ponieważ jest za małe. Z tego nieprzystawania powstaje sfera tęsknot i obsesji prawdziwa wartość życia jest poza pieniądzem, ale poza pieniądzem jest również niebezpieczeństwo życia.
Do wątku Abe—Bea on dręczony przez zmory
. rodzinne, truty od dzieciństwa obawą deklasacji, racjonalista z samobójczą myślą wbitą w głowę — ona wychowana w domu, który już przeżył ruinę i zachował „imponderabilia" (pierścionek po babce zastawiany w lombardzie przed pójściem do teatru) — socjologicznie wyzwolona. W ciągu lat ich związku te dwie genealogie oddziałują na siebie, zderzają się i współtworzą trzecią wartość — z jego niewoli i jej wolności. Poprzez konflikty budują sobie antagonistyczne współistnienie; jego system obronny (praca, gwarancje życiowe, chłód wobec ludzi, obowiązki) ciągle burzony przez jej poczucie niesprawdzalnego sensu, trochę metafizyczne, nie na „tutaj i teraz". Trwanie, ewolucja tego związku na zasadzie korygujących się przeciwieństw. Socjologia przetwarza się w spór ontologiczny chodzi już o teorię bytu, o to, czy rzeczywistość jest rozumna, czy rozum nierzeczywisty. U podstaw — dramat dwóch wewnętrznych konieczności. To by wyrażało mój pogląd, że warunkiem uznania człowieka przez człowieka jest wyjście poza własną konieczność wewnętrzną, zobaczenie w nim kogoś innego niż „ja", przyjęcie tej inności. Fakty, sytuacje zawsze są wtórne; pierwsze jest zawsze wewnątrz to, czego ja chcę i nie chcę, to, czego on chce i nie chce. Humanistyczny postęp polegałby na wysiłku świadomości na „mnie" zdolnym do uświadomienia sobie „jego" — z tym wszystkim, co nie jest „mną", co „mnie" jest obce i przeciwne. Cały przebieg można by sprowadzić do aktu psychoanalizy. Poznaję „siebie", aby móc odróżnić się od „niego", ustalić cudzą odmienność. Poprzez oznaczenie własnej tożsamości zarysowuję wspólną dzielącą nas granicę i tym samym określam jego tożsamość. Chodzi tylko o to, by moje „chcieć i nie chcieć" powiększyć, dosunąć o jedno drgnienie; w tym psychologicznym zapulsowaniu będzie już drugi człowiek i odtąd jest się jak gdyby sobą i nim jednocześnie. Uczucie znane ze snu, nocą dokonujemy owego aktu uznania, który jest zbyt trudny za dnia, i może to właśnie świadczy o intensywności pragnienia“(9)
Sok Noni |hotele spa w górach |Wakacje