radosne szkoły |przewóz osób |Gry Dla Dzieci
„Utwór swój panna Eckhart grała tak, jak gra się Beethovena. Nuty otworzyła w samym środku. Były pożółkłe, postrzępione i wypłowiałe jak resztki starej satyny. Niebo grzmiało, a panna Eckhart przechylając się to w przód, to w tył, to znów na boki, jak wielkie stare drzewo targane gwałtownym wiatrem, przebierała palcami po klawiszach.
Był to bardzo trudny utwór, toteż myliła się dość często i wracała, by powtórzyć frazę. Utwór był również bardzo długi, tak że po pewnym czasie wydało się dziewczętom, iż jest dłuższy niż dzień. Twarz panny Eckhart zmieniła się zupełnie. Skóra napięła jej się na policzkach spłaszczając je, rozciągając usta. Była to nagle zupełnie obca twarz, niekoniecznie nawet ludzka. Takie mogłoby być na przykład oblicze zbocza górskiego lub szumiącego wodospadu. Oświetlona rozproszonym, deszczowym światłem twarz jej wydała się twarzą ślepca, całkowicie poświęconą muzyce — mimo że palce ześlizgiwały się z klawiszy, myliły się i wracały, by naprawić błąd. Jeżeli sonata, którą grała panna Eckhart, posiadała gdzieś na świecie swoje miejsce, to nawet Virgie go nie znała i zapewne już go nigdy nie pozna.
Dźwięki narastały — przerw było coraz mniej — a Jinny Love podeszła na palcach do pianina i zaczęła przewracać kartki nut. Panna Eckhart wcale jej nie zauważyła, nawet uderzyła ją niechcący, gdy zjechała na niższe rejestry. Muzyka, która płynęła spod palców panny Eckhart, napawała dziewczęta uczuciem niepokoju, lęku niemal; niezamierzone, podniecające dźwięki, buchające z głębi obcej im nagle istoty. Była to, zaiste, rzecz przewspaniała, zupełnie nie pasująca do panny Eekhart, iskrząca się i wibrująca w powietrzu niczym wigilijne ognie sztuczne z trudem utrzymywane w niewprawnei dłoni.“(7)
Płytki ceramiczne |Promocje mBanku z polkatfirm.pl |kable koncentryczne
„Utwór swój panna Eckhart grała tak, jak gra się Beethovena. Nuty otworzyła w samym środku. Były pożółkłe, postrzępione i wypłowiałe jak resztki starej satyny. Niebo grzmiało, a panna Eckhart przechylając się to w przód, to w tył, to znów na boki, jak wielkie stare drzewo targane gwałtownym wiatrem, przebierała palcami po klawiszach.
Był to bardzo trudny utwór, toteż myliła się dość często i wracała, by powtórzyć frazę. Utwór był również bardzo długi, tak że po pewnym czasie wydało się dziewczętom, iż jest dłuższy niż dzień. Twarz panny Eckhart zmieniła się zupełnie. Skóra napięła jej się na policzkach spłaszczając je, rozciągając usta. Była to nagle zupełnie obca twarz, niekoniecznie nawet ludzka. Takie mogłoby być na przykład oblicze zbocza górskiego lub szumiącego wodospadu. Oświetlona rozproszonym, deszczowym światłem twarz jej wydała się twarzą ślepca, całkowicie poświęconą muzyce — mimo że palce ześlizgiwały się z klawiszy, myliły się i wracały, by naprawić błąd. Jeżeli sonata, którą grała panna Eckhart, posiadała gdzieś na świecie swoje miejsce, to nawet Virgie go nie znała i zapewne już go nigdy nie pozna.
Dźwięki narastały — przerw było coraz mniej — a Jinny Love podeszła na palcach do pianina i zaczęła przewracać kartki nut. Panna Eckhart wcale jej nie zauważyła, nawet uderzyła ją niechcący, gdy zjechała na niższe rejestry. Muzyka, która płynęła spod palców panny Eckhart, napawała dziewczęta uczuciem niepokoju, lęku niemal; niezamierzone, podniecające dźwięki, buchające z głębi obcej im nagle istoty. Była to, zaiste, rzecz przewspaniała, zupełnie nie pasująca do panny Eekhart, iskrząca się i wibrująca w powietrzu niczym wigilijne ognie sztuczne z trudem utrzymywane w niewprawnei dłoni.“(7)
Płytki ceramiczne |Promocje mBanku z polkatfirm.pl |kable koncentryczne